czwartek, 4 marca 2010

WSK 2010 - Chłodna 25

Oto krótki i wybiórczy przegląd wczorajszych wąsów i ich właścicieli, zgromadzonych na Chłodnej 25. Jest on określony tymi właśnie przymiotnikami z dwóch powodów: nadal nie dorobiliśmy się przyzwoitego chociażby aparatu, a poza tym był tłok i zapchane kanały komunikacyjne, także większość wieczoru spędziliśmy wciśnięci w kąt między kanapą a wieszakiem (w sensie przestrzennym, a nie towarzyskim).


Atelier Wróbel-Chmielewski w pełni mocy, wdzięczności i chwały.


Wujcio Wonder au naturel.


Wujcio Wonder jako brat Marx oraz Redaktor Arcz wzywający gromu z przysłoniętego chmurą tytoniową nieba.


Najbardziej odpychająca postać wieczoru, czyli perfekcyjne kreacja TeO, tutaj uchwycona w rzucie bocznym, by nie porazić nieprzygotowanego psychicznie widza.


To ujęcie z kolei nie pozwala dostrzec tyłu głowy pokrytego straszliwym włosiem, także z tych dwóch zdjęć cierpliwy i odważny czytelnik na własne ryzyko może sobie stworzyć obraz całości.


Mały przegląd sytuacji na sali.


Spojrzenie z drugiej strony na stosunkowo bezwąsą część towarzystwa.


Dwaj panowie z Ziniola.


Redaktor Babiel w kamuflażu, z pod którego nadal wygląda jednak Dzielny Opozycjonista, osobowość objawiona na Ligaturze. Z wielkim zadowoleniem nadmieniam, że jako pierwsza wąsata kobieta dostałam ufundowany przez Motyw egzemplarz "Ruchomych pasków", ale przypłaciłam to bólem i cierpieniem. Aby dotrzeć na Chłodną odpowiednio wcześnie, nie wciągnęłam obiadu, a alkohol plus fajki na pusty, sterany żołądek to ZŁO.


Redaktor Gonzo, którego po raz pierwszy w historii naszej znajomości widzę bez brodziszcza.


To jest ładne zdjęcie Jacka, które ma mu zrekompensować to, co stanie się za chwilę.


Po długich wahaniach, świadoma konsekwencji, zdecydowałam się opublikować to zdjęcie. Proszę zwrócić uwagę na wyprany z wszelkich emocji wzrok Wondera. Dla niego takie sytuacje to chleb codzienny. Na wzmiankę zasługują też usta zaklejone wąsem, który pochłania krzyk rozpaczy, a także potok krnąbrności ("Twoja fryzura wygląda jakbyś miała przekrzywioną perukę po chemioterapii".)


Wypłoszeni tym, co zobaczyliśmy w wykonaniu ww. kolegów podkuliliśmy ogony i zmykaliśmy z Chłodnej jak niepyszni, zatrzymując się, by zrobić to pożegnalne zdjęcie.

PS. Pozdrawiam wszystkie osoby, które wyznały mi, że czytają mojego bloga, a czasem moje komiksy. To bardzo miłe i motywujące. Dziękuję także osobom, które przypomniały o mnie na spotkaniu z Kolektywem, chociaż podejrzewam, że kierowała nimi złośliwa uciecha. Samo spotkanie, z zapowiedzią nowego tematu ("Siedem"), cieszyło się dużą frekwencją, a to skłania mnie do zauważenia, że noblesse oblige i w związku z tym Godai powinien następnym razem włączyć filtr zatrzymujący przekleństwa, bo co uchodzi przy piwie ze znajomymi, to na tak dużym spotkaniu robi niedobre wrażenie (zwłaszcza, że na sali mogą być dzieci i Bele).

13 komentarzy:

  1. wąsy klasa, po prostu klasa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie musiało byc fajnie. ;f

    OdpowiedzUsuń
  3. odkąd mam prawdziwe sztuczne wąsy często je wkładam na miejskie pląsy..

    OdpowiedzUsuń
  4. he, he - wpisując powyższy komentarz musiałem zatwierdzić hasłem "bizmo"

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię! Pierwsze zdjęcie świetne.

    I cała przyjemność po mojej stronie, no i zasłużyłaś, bo wąsy miałaś przecudne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zawsze zabawna i przyjemna dla czytelnika relacja ;) A poza tym - niezłe wąsy (choć @pjp - pocisnąłeś z dizajnem, że hej).

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj dobre wydarzenie było, dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zabijał nie będę ;) dont worry :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Za to ja się czuję, jakbym umarł trochę w środku.

    OdpowiedzUsuń
  10. ALE URWAŁ! dobra impreza była :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja nie mogłam być i dlatego dziękuję za relację

    OdpowiedzUsuń